Co nowego w górach, skale i na www?
Loser – perełka wśród austriackich miejscówek narciarskich
28 lutego 2016
0

Austria – gdzie na narty

W latach 2005 – 2009 publikowałem na internetowych stronach nieistniejącego już Magazynu Narciarskiego sporo informacji o austriackich ośrodkach narciarskich. Ostatnio zaglądnąłem do komputerowego archiwum i okazało się, że sporo z nich nie straciło zbytnio na aktualności. Pomyślałem więc, że może by zawiesić je na www.taterniczek.com. Są to z reguły miejsca mało popularne wśród naszych rodaków, większość z nich od wielu lat nie zmienia się i często wystarcza niewielka, internetowa korekta informacji zapisanych w tamtych tekstach. Nie mniej jednak postanowiłem zacząć od tych miejsc, które odwiedziliśmy w niedalekiej przeszłości i mogłem dokonać osobistej weryfikacji. Pierwszym z nich jest Loser, niewielka miejscówka w centrum Salzkammergut, gdzie warto zaglądnąć nie tyle dla tras, co przede wszystkim dla fantastycznych widoków.

Loser – perełka wśród austriackich miejscówek narciarskich

Ośrodek narciarski Loser położony jest w samym sercu bajkowej krainy Salzkammergut, kilka kilometrów na północ od miejscowości Altaussee. Ten uroczy kurort rozłożony jest na zachodnim krańcu jeziora o tej samej nazwie. Wody Altaussee otoczone są z trzech stron przez strome ściany i szczyty masywu Totes Gebirge, a widok z miasteczka na jezioro zaliczany jest do najpiękniejszych w całym Salzkammergut. Jedną z gór otaczających jezioro jest bardzo charakterystyczny, widoczny z daleka Loser i właśnie to głównie na jego stokach zlokalizowano większość tras ośrodka.

Jak już nadmieniałem, stacja narciarska znajduje się na północ od Altaussee, w dosyć wąskiej dolinie, rozdzielającej dwa szczyty – Sandling (1717 m) i dominujący w krajobrazie tej krainy Loser (1838 m). Aby się tam dostać musimy przejechać przez miasteczko, kierując się za znakami wskazującymi na Loser-Panoramastrasse. Droga jest momentami bardzo wąska, a ruch zazwyczaj niewielki. Możemy więc odnieść wrażenie, że zapędziliśmy się w jakiś kompletnie zapomniany przez wszystkich zakątek, ale nie zniechęcajmy się. Po kilku kilometrach dolina rozszerza się i docieramy do Schiarena (854 m), małego przysiółka, w którym zlokalizowano stację narciarską.

Na dnie doliny, pomiędzy kilkoma zabudowaniami, znajdują się dwie stacje kolejek, wywożących narciarzy na przeciwległe zbocza Sandling i Loser, na których wytyczono łącznie 29 km tras. Na stokach Sandling zainstalowano nowoczesną 6-osobową kanapę, a trzy długie, przyjemne trasy, czerwone i niebieska (plus krótkie odcinki łącznikowe) sprowadzają do Schiarena. Rozgrywane tu są zawody o narciarski Puchar Europy.

Górne krzesełko na Loseralm, w tle masyw Dachstein. Fot. Krzysztof Baran
Górne krzesełko na Loseralm, w tle masyw Dachstein. Fot. Krzysztof Baran

Podobnej klasy kanapa dociera wysoko na północne stoki masywu Loser (1838 m). Stąd możemy poszusować w dół czerwoną trasą wzdłuż wyciągu, bardzo fajną, choć nie tak szeroką jak na Sandling. Z reguły jednak wszyscy zmierzają w odwrotnym kierunku, a mianowicie łącznikową nartostradą do dosyć staroświeckiej kanapy, która dostarcza nas na południową stronę góry. Na rozciągających się tam halach Loser i Brauning znajduje się kolejny zespół wyciągów: krzesełko i 3 orczyki. Tutejsze trasy długością czy nastromieniem z pewnością nie imponują, ale wyróżniają się wyjątkową scenerią. Zjazdy wiodą przez rozległe, śnieżne przestrzenie i te widoki… W moim mniemaniu Loser, choć przecież niewielki, to jedna z najpiękniejszych miejscówek narciarskich całej Austrii.

Przy dobrym śniegu można bardzo łatwo poszusować poza trasami, ale uwaga! Loser to teren silnie krasowy, a więc pełen lejów, szczelin, bloków skalnych i innych pułapek czyhających na każdym kroku na niezbyt ostrożnego narciarza.

Na pod szczytowe hale można w lecie dotrzeć z Schiarena płatną górską drogą. W pogodne dni przemierzają ją setki samochodów z licznymi turystami pragnącymi podziwiać panoramę tej spektakularnej krainy. Dodajmy jeszcze, że na Schiarena początek bierze długa trasa biegowa, pozwalająca zwiedzić górną część doliny, aż do Blaa Alm.

GDZIE SPAĆ

Jeśli mamy zamiar jeździć wyłącznie w Loser i chcemy odpocząć od miejskiego zgiełku na łonie przyrody, to idealnym rozwiązaniem będzie zatrzymanie się w Schiarena. Kilkanaście lat temu wybudowano tu dwa osiedla drewnianych, ekologicznych domków – Dorf Aussee i Hagan-Lodge. Postawiono je nieopodal dolnej stacji wyciągów wyłącznie na potrzeby gości, a więc na stok wychodzimy wprost w butach narciarskich. Nie ma tu żadnych stałych mieszkańców, jeśli nie liczyć stada przemiłych kóz, hodowanych przez właściciela Dorf Ausee.

Widok ze stoków Loser na Altausee. Fot. Krzysztof Baran
Widok ze stoków Loser na Altausee. Fot. Krzysztof Baran

Mnóstwo miejsc noclegowych oferuje oczywiście samo Altausee, o którego urokach już wcześniej wspominałem, czy też znacznie większe, a pobliskie Bad Aussee. Jeśli jednak planujemy narciarską eksplorację wielu ośrodków to proponuję inną lokalizację. Najlepiej zatrzymać się w Tauplitz lub pobliskim Bad Mittendorf. Dzięki centralnemu położeniu idealnie nadają się one na bazę do jazdy we wszystkich okolicznych miejscówkach czyli Tauplitzalm, Loser, Riesneralm i Planneralm, a nawet Schladming.

KARNETY

Karnety zakupione w Loser obowiązują na terenie czterech pierwszych i wspomnianych powyżej styryjskich ośrodków narciarskich. Niestety nie są one połączone ze sobą wyciągami, ale działają jednak pod wspólnym znakiem firmowym Śnieżnego Niedźwiedzia (Schneebärenland). Korzystanie z nich wymaga przemieszczania się samochodem. Pierwszym i najbliższym jest Tauplitz, sąsiad z rejonu Salzkammergut, zaś następne dwa to Riesneralm i Planneralm. Położone są one już ok. 45 kilometrów na południe od Loser, w dolinie rzeki Donnersbach i można je zaliczyć nawet w czasie jednego wypadu.

DOJAZD

Loser to jeden z najszybciej osiągalnych z Polski ośrodków narciarskich Austrii, bo z Cieszyna mamy do pokonania tylko około 600 kilometrów. Najogólniej rzecz biorąc przejazd przez Czechy jest zawsze taki sam, ale przez Austrię możemy jechać dwoma zupełnie różnymi drogami.

Pierwszy wariant to autostradowy objazd Wiednia aż do A 2, prowadzącej na południe do Grazu. Na węźle Seebenstein zjeżdżamy w prawo na S 5. W ostatnich latach została ona gruntownie przerobiona, wybudowano cały ciąg tuneli przebijających się m.in. przez grzbiet górski pod słynną przełęczą Seemering i jedzie się nią bardzo wygodnie, a ruch niewielki. Mijamy Leoben, wjeżdżamy na A 9 kierując się na Liezen, gdzie skręcamy na B 320 i na skrzyżowaniu w Irdning skręcamy na B 145, którą do Altausee tylko 30 km.

ZAchód słońca nad Altausee. Fot. Krzysztof Baran
Zachód słońca nad Altausee. Fot. Krzysztof Baran

Drugi wariant to jazda A 5 przez Stockerau, by przez Krems dotrzeć do Sankt Pölten, gdzie wjeżdżamy na A 1, kierując się oczywiście na Salzburg. W Laakirchen skręcamy na drogę krajową B 144 i docieramy do Gmunden, jednego z piękniejszych miast Austrii. Stąd do Altaussee mamy 66 km jazdy B 145, początkowo doliną rzeki Traun, a potem wzdłuż brzegów jeziora o tej samej nazwie. Przy pięknej pogodzie fantastyczne widoki murowane! Jednakże aby je w pełni podziwiać zalecam tę trasę jako powrotną. Jadąc z Polski docieramy w te okolice z reguły wieczorem, a wtedy z pięknych widoków tzw. nici.

Krzysztof Baran