Co nowego w górach, skale i na www?
Ciąg dalszy podróży w historię Taterniczka
16 listopada 2016
0

Prace nad publikacją następnych Taterniczków idą pełną parą. Tym razem mogę zaanonsować kolejne pięć numerów tj. od 17 do 21. Ten pierwszy ukazał się w czerwcu 1970 roku, a więc następny krok w przeszłość to będzie sięgnięcie do lat 60-tych ubiegłego wieku. Aż ciarki przechodzą mi po plecach na myśl o tym, jak odległe to były czasy i nie mogę się oprzeć małej dygresji na tę okoliczność.

Włóczyłem się już wtedy po Dolinkach, ale nie wspinałem się jeszcze regularnie. Zaglądało się do niektórych jaskiń, wchodziliśmy na co bardziej połogie skały, oczywiście bez asekuracji, o niej nie mieliśmy pojęcia. Lina, którą kupiłem za jakieś lewe pieniądze, służyła mnie i moim kilku kolegom co najwyżej do zabawy w zjazdy. A był to nie lada sznurek – tak prawdziwy sznurek  sprzed ery nylonowych lin firmy Bezalin, wykonany z sizalu (definicja włókna sizalowego zapewne w Wikipedii). Był sztywny i niezwykle szorstki, uprzęży wtedy nie znano, a zjazd wykonywało się w tzw. kluczu czyli lina przechodziła pod udem, oplatała bark, a siła hamowania brała się z tarcia o nasze ciało.

Tak wyekwipowani urządzaliśmy zawody w szybkości zjazdu z całkiem dużych skał. Szybko zrozumieliśmy, że trzeba to robić w rękawicach używanych przez spawaczy, a na udzie i ramieniu zakładać grube szmaty. Tak uzbrojeni szlifowaliśmy swoje umiejętności, a absolutnym i nie pobitym rekordem był zjazd ze Zjazdowej Turni w Dol. Kobylańskiej (nazwy oczywiście nie znaliśmy) w trzech skokach. Aż dziwne, że nikt się wtedy nie zabił.

To tyle a propos dawnych, dobrych czasów, a wracając na współczesny grunt chciałbym zapowiedzieć dalszy ciąg zamieszczania coraz to starszych Taterniczków. Z pewnym żalem muszę stwierdzić, że niestety nie mam wszystkich numerów, a są to zeszyty 16-ty, 15-ty, 9-ty, 8-my i 7-my. Może ktoś znajdzie je w swojej kolekcji i udostępni chociaż na czas skanowania. Poza tym brak mi też prawie wszystkich Biuletynów Koła Krakowskiego KW, którego to pisemko Taterniczek był bezpośrednim kontynuatorem. Chodzi dokładnie o numery od 2 do 9, oraz nr 11.

K. Baran