Co nowego w górach, skale i na www?
Rozwalista – wielkie otwarcie
11 października 2019
0

Rozwalista – otwarcie

W lecie ubiegłego roku zamierzyliśmy się z Karolem Taborem na Rozwalistą i przewidywaliśmy ten projekt na 2 – 3 lata mozolnych prac. Co więcej, zakładaliśmy oczyszczenie tylko najbardziej litych fragmentów skały, reszta miała pozostać pod grubą warstwą ziemnych dywanów, licznie zalegających w ścianie. Pisałem szerzej o tym w zimie.

Tymczasem mamy październik 2019 i właśnie otwieramy do wspinania zdecydowaną większość ścian Rozwalistej Turni!

Każdorazowo stojąc na dnie Doliny jestem pod wrażeniem ogromu prac, które w tym czasie zostały wykonane. Mam pewność, że chyba nigdzie wcześniej nikt takiego czegoś nie zrobił, ani taka akcja się chyba nie powtórzy w przyszłości. Choć kto to wie – końcowy rezultat niezwykle przerósł nasze pierwotne plany i wyobrażenia na okoliczność Rozwalistej i naszych możliwości wykopywania ze zboczy nowych skał. Może więc za jakiś czas Rozwalista Drużyna znów się zbierze i rozpocznie szarżę na jakiś nowy cel, który zresztą już widzę na horyzoncie…

Rozwalista Drużyna

Tu kilka zdań o wspomnianej powyżej Rozwalistej Drużynie, jak ktoś kiedyś nas nazwał. Cała nasza grupa, to z pewnością największy fenomen i fundament zjawiska, któremu na imię otwieranie Rozwalistej Turni. A zebranie tych ludzi i pracę z Nimi w tak zwartym zespole poczytuję sobie za jedno z największych dokonań w mojej karierze skałkowej!

Jak wcześniej wspominałem zaczynaliśmy razem z Karolem. Niedługo potem przybył do nas na małą lustrację sam Dyrektor Naszych Skał czyli Włodek Porębski, a ta skromna wizyta przekształciła się już w ponad 30 dniówek! Jesienią i w zimie wspierali nas głównie Andrzej Forma, Marcin Taczała i Artur Pierzchniak, popularny Guma. Wiosną dołączyli uczestnicy kursu ekiperskiego Naszych Skał w osobach Krzyśka Królasa, Łukasza Masztafiaka i Michała Szymika.

Do powyższych nazwisk trzeba by jeszcze dodać całkiem niemałą listę Kolegów, którzy wsparli nasz projekt głównie pracami ziemnymi. To może mało efektowna część naszych działań, ale bez nich poruszanie się na stoku wzdłuż ściany byłoby bardzo trudne. Wszystkich nie pamiętam, ale spróbuję odświeżyć pamięć i jeśli kogoś nie uwzględniłem w poniższej wyliczance, to proszę o sygnał, a lista zostanie uzupełniona. A więc: Damian Granowski, Ludwik Wilczyński, Wojtek Rzeźwicki, Łukasz Słomski, Magda Salwowska, Adam Kurczych, Bartek Szotter, Ewa Kolbusz, Rysiek Grzywa, Bartosz Kobyłecki, Paweł Zieliński, Paweł Koczur, Bartek Obuchowski, Paweł Ficek.

Rozwalista kupa kamieni

Zacznijmy od tego, że Rozwalista to chyba największa na Jurze kupa kamieni. Ilość, rozległość i głębokość kruchych partii jest ogromna i – prawdę mówiąc – całkowicie przerosła nasze oczekiwania. Na Powroźnikowej nie było lepiej, ale po zdarciu zewnętrznej warstwy dokopaliśmy się do w miarę litej skały.

Na Rozwalistej jest znacznie gorzej. Dlatego też, pomimo ogromu prac, w dalszym ciągu wspinając się możemy napotkać na niepewne chwyty i stopnie. W wielu miejscach, zwłaszcza licznych połogich fragmentach ścian, leży mnóstwo drobnych kamieni. Staraliśmy się je wszystkie usunąć, ale bez przerwy pojawiają się nowe na skutek przyspieszonego „odklejania” się odsłoniętych przez nas fragmentów słabej skały. Mamy nadzieję, że po następnym sezonie wspinaczkowym, kruszyzna zostanie znacznie zredukowana, tak jak to się stało na Powroźnikowej.

W związku z tym chciałbym przekazać koleżankom i kolegom kilka uwag co do wspinania na Rozwalistej, które należy traktować wręcz jako obowiązujące zalecenia.

1. Wspinamy się w kaskach.

2. Asekurujący bezwzględnie używa kasku, podobnie wszyscy stojący u stóp ściany.

3. Nie zjeżdżamy z wierzchołka Rozwalistej, a tylko schodzimy ścieżką wzdłuż ściany.

4. Luźne kamienie napotkane na drodze zrzucamy ostrożnie w dół, zdecydowanie i głośno ostrzegając przebywających na stoku pod ścianą.

5. Staramy się rozkładać nasze rzeczy i sprzęt jak najdalej od ściany lub pod jej przewieszonymi partiami od strony dna doliny.

Jeszcze parę zdań na temat punktu 3 powyższych zaleceń. Otóż zjeżdżaliśmy ze szczytu dziesiątki, jeśli nie setki razy, a każdy zjazd z górnej części ściany związany był ze zrzucaniem w dół luźnych kamieni. Jest ich tam mnóstwo i choćby nie wiem jak być ostrożnym, to przesuwająca się lina musi coś uwolnić. Na wiosnę planujemy założenie metalowej siatki blokującej spadanie tych kamieni, ale teraz po zrobieniu górnych wyciągów ściągamy do siebie partnera i obchodzimy skałę.

Komunikacja w ścianie

Jak się okazało, sporym problemem jest porozumiewanie się partnerów w ścianie. Dotyczy to oczywiście dróg dwuwyciągowych, z pośrednim stanowiskiem w środku ściany. Ringi stanowiskowe umieściliśmy w kilku miejscach na wierzchołku, a ich lokalizacja wynikała głównie z braku litej skały poniżej. Niżej nie było gdzie. Ale potraktujmy tę niedogodność jak przedsmak tatrzańskiej przygody, chyba nigdzie na Jurze, nawet na Sokolicy nie zaznamy takich wrażeń.

Geografia dróg

Wielu wspinaczy może mieć problemy z identyfikacją dróg, a szczególnie miejsc startowych. Poza tym w niektórych miejscach wyżej plątanina ringów także może nastręczać pewne trudności co do przebiegu wybranej drogi. Dlatego też planuję w niedalekiej przyszłości umieszczenie tabliczek jasno określających geografię ściany.

Poza tym mam zamysł zaznaczenia ringów niektórych dróg dyskretnymi kolorami, które ułatwiałyby wybór właściwej trasy. Kilka początkowych dróg z lewej części ściany jest już tak oznakowane. Użyłem jasno-szarego lakieru i dzięki temu stojąc na dole nie widzimy żadnej różnicy pomiędzy ringami, ale wspinający się tak. Na wiosnę postaram się to kontynuować, szczególnie w odniesieniu do dróg przecinających ścianę i krzyżujących się z innymi pasażami.

Ścieżki, tarasy

Osobnym problemem jest dostęp do dróg wspinaczkowych, zwłaszcza w górnej części stoku. Jest bardzo stromo, ścieżka jest prowizoryczna, brak tarasów itd. Zrobiliśmy to tylko fragmentarycznie, prace w ścianie całkowicie nas pochłonęły, a odsłonięcie skały było i jest celem nadrzędnym, komfortowe podejście może poczekać. Zresztą jest nadzieja, że w najbliższych dniach uda się uruchomić naszych kolegów z KW Kraków i zagospodarowanie stoku będzie się sukcesywnie poprawiać. Swoją drogą to kolejne, rozwaliste wyzwanie, jakiego nie było w historii skałek.

Ringi i asekuracja

W tzw. dawnych czasach wspinaczka uprawiana była przez wąskie grono pasjonatów, a każde przejście drogi z dolną asekuracją związane było z dużym zagrożeniem dla zdrowia i życia. Pojawienie się stałych ringów poprawiło tę sytuację, ale i tak na wielu drogach odległości pomiędzy punktami były bardzo duże. Niejednokrotnie wręcz wpinka nie zabezpieczała nas w czasie pokonywania kluczowych trudności, lecz była tzw. nagrodą za crux’a.

Czasy jednak zmieniły się i wspinanie stało się bardzo popularnym zajęciem, szczególnie na łatwych drogach. W związku z tym nie jest to już zabawa dla grupki miłośników adrenaliny, lecz coś na kształt powszechnej rozrywki. Dlatego też, przygotowując ściany musimy stosować wysokie standardy asekuracji. Zwłaszcza w odniesieniu do łatwych dróg, na których w razie nawet małego omsknięcia się ryzyko uderzenia w skałę pod nogami jest dosyć duże. Trudne drogi to z reguły pion lub przewieszenie, a więc odpadnięcie oznacza z reguły wolny lot.

Dlatego też tzw. obicie dróg na Rozwalistej jest bardzo dokładne, zwłaszcza na mniej litych połaciach. A że tych jest nie mało, stąd duża ilość ringów w skale. Czasami są one bardzo blisko siebie, innym razem w niezbyt wygodnych miejscach, ale po prostu znalezienie litych fragmentów skały na wbicie dobrego ringa było nie lada wyzwaniem. Niektórzy mogą się na to krzywić, ale w takim przypadku wystarczy po prostu omijać niektóre wpinki i już jest zabawa!

Co do wpinek, to zalecamy na starcie do Direttissimy Rozwalistej po wpięciu się do trzeciego ringa wypiąć drugi, niższy ekspres. Jest on niezbędny do bezpiecznego dojścia do ringa nr 3, ale bardzo usztywnia linę i utrudnia jej prowadzenie w górnej części drogi. Podobnie można zrobić na Trawersie Rozwalistej, gdzie dolny zakos jest bardzo głęboki.

Absolutna większość dróg na Rozwalistej ma swoje stanowiska, tylko w dwu przypadkach łańcuch jest wspólny. W najbliższym czasie wyposażymy je w karabinki zjazdowe, aby uniknąć mozolnego i niebezpiecznego przewiązywania się. Są już kupione, tylko brak czasu na ich instalację.

Parę uwag na koniec

Większa połać ścian została już przysposobiona do wspinaczki. Nie wszystko jest dopracowane, nie wszystkie wyceny, jak też i topo są ostateczne, brak oznakowania dróg, ścieżek czy tarasów. Ale sezon się kończy i chyba lepiej jest po prostu otworzyć Rozwalistą w obecnym stanie, aniżeli czekać na ostatnie poprawki i … nadejście zimy. A ta na Rozwalistej jest surowsza i dłuższa niż choćby na Żabim Koniu. Ewentualnych krytyków, niezadowolonych z poziomu przygotowania dróg, zawsze zapraszam do współpracy! Dołączcie do naszej Drużyny i zróbcie to razem z nami, będzie lepiej i szybciej!

Pamiętajcie też o tym, że póki co nie zwalniamy tempa prac i pomimo jesieni kontynuujemy czyszczenie prawej, zachodniej ściany turni. Ale tym razem do arsenału naszych metod wprowadziliśmy nowe narzędzie – myjkę ciśnieniową. Tak – zaczęliśmy myć tę monstrualną skałę!

Ten sposób czyszczenia ścian chodził mi już dawno po głowie, jeszcze w czasie batalii na Skalnym Murze. Jak się okazało, w tzw. międzyczasie metodę tą zastosował z powodzeniem na kilku małych skałkach Mateusz Paradowski. Jego uwagi i doświadczenia były dla mnie niezwykle pomocne i pozwoliły na uniknięcie wielu, nieuchronnych w tak dziwacznym przedsięwzięciu błędów. Mateusz, serdeczne dzięki!

Głównym problemem był dostęp do wody, który tego lata udało się rozwiązać. Nie będę się rozwodził na okoliczność pozostałych kwestii technicznych i logistycznych, bo to osobna epopeja, zwłaszcza w kontekście ogromu ściany. Ale powiem tylko tyle – 26 września zaczęliśmy.

Przez dwa kolejne czwartki doczyszczaliśmy główne partie, zaś dosłownie wczoraj, tj. 10 października uderzyliśmy na ścianę zachodnią, ostatni bastion Rozwalistej. Konkluzja z tego wydarzenia jest jedna – szkoda, że nie udało się uruchomić tego wcześniej!

Szybkość i dokładność czyszczenia w porównaniu do ręcznych metod jest nieporównywalnie większa. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że trawniki, tarasy i chaszcze zostały usunięte znacznie wcześniej w wielodniowym boju, co pozwoliło na skuteczne posługiwanie się myjką.

W praktyce nasza akcja może oznaczać chwilowy brak dostępu do dróg od numeru 25. Jak się niestety okazało, mamy jeszcze do zrzucenia kolejne tony kamieni, a te odbijając się rykoszetem od dolnych partii skały sieją istne spustoszenie u podstawy ściany i na dnie doliny. Mycie myciem, a kamieniołom swoją drogą.

Kończąc te rozważania chciałbym jeszcze raz przypomnieć obowiązującą w górach i skałkach podstawową zasadą, która działa także na Rozwalistej Turni – wspinamy się na własną odpowiedzialność!

K. Baran

 

Topo Rozwalistej Turni:  http://taterniczek.com/Rozwalista Turnia – Topo