Nowa Fala cz. I 1981 – 1982

Kolorowe chustki, uprzęże typu Whiillans i Forrest, jaskrawe spodnie i koszulki – wszystko to wyraźnie odbija od estetyki lat ubiegłych. Głupawa moda, bufonada czy też bezstylowe przejmowanie tzw. zachodnich wzorców? Może i coś z tego. Ale chyba nie tylko zmiana stylu bycia była udziałem młodej generacji krakowskich wspinaczy lat 1981-19S2.

Patrząc z perspektywy tych dwu lat, które w pewnym sensie dotyczą mnie osobiście, zaprzeczyć się nie da, iż w Podkrakowskich Skałkach „coś ruszyło”. Niezauważalnie gra¬nica poziomu wspinania osiągnięta w latach siedemdziesiątych, a szczególnie w okresie 1976-1978, została przekroczona. Świadectwem tego są liczne „niewiarygodne” dla ducha tamtych lat prowadzenia, a przede wszystkim ustanowienie nowego stopnia trudności – VI.5.

Rok 1979 – Piotr Korczak na Obelisku w Dol. Kobylańskiej. Jeszcze z pasem piersiowym bo uprzęże znaliśmy z literatury. Fot. K. Baran

Przełom nastąpił wcześniej we wspinaczce z asekuracją dolną, jeśli uważać za uważać za moment zasadniczy poprowadzenie przez Andrzeja Marcisza Zacięcia Freney’a /w górze prawym wariantem/. Droga ta trudnościami /VI.3/ dorównywała awangardowym osiągnięciom z poprzedniego okresu w postaci Lewego Świecznika /VI.3/ i Sinusoidy /VI.3+/, obie Tomasz Opozda, lecz znacznie przekraczała je pod względem stylu.

Tak narodził się w Skałkach Podkrakowskich styl all free, niesłusznie chyba zwany czasami stylem krakowskim. Już nie samo przejście drogi bez czynnego lub biernego wykorzystywania punktów asekuracyjnych stało się ważne. Nowy styl zakłada osadzanie tych punktów podczas wspinaczki – wymaga to rzecz jasna o wiele większego zapasu sił i umiejętności. Zaznaczyć tutaj należy, ze wprowadzenie tego stylu wspinania w naszych skałkach jest w dużym stopniu zasługą wspomnianego już wcześniej A. Marcisza, który w latach poprzednich konsekwentnie dbał o stylowość przejść z dolną asekuracją na łatwiejszych drogach.

W roku 1981 przebyto z dolną asekuracją w stylu al1 free kilka trudnych dróg jak np.: Rysa Babińskiego /VT.2+/, Okap Baby Jagi /VI.3+/, Rysę Zegarmistrzów /VI.2 /, Krakowską Ruletkę /VI.2+/ czy Pły¬tę Szymona /VI.2/. Wiosna 1982 roku znacznie poszerzyła krąg osób zainteresowanych trudnymi prowadzeniami – dotyczy to szczególnie Piotra Gromka, Mariusza Gołkowskiego, Ryszarda Kosacza, Wojciecha Bryły ozy wreszcie Andrzeja Marcisza i Piotra Korczaka. Przejście ich objęły większa ilość trudnych dróg, często dawniej uważanych za ekstremalne, jak Szara Płyta /VI.3/, Kurtykówka /VI.2+/, Meningitis /VI.3+/, Pół palca /VI.3/, Kant Ku¬li /VI.3+/, Sinusoida /V2.3+/ i wiele innych.
Analizując te przejścia trzeba stwierdzić, ze pojęcie przebycia drogi z dolną asekuracją uległo pewnemu rozbiciu – można mówić właściwie o trzech podstawowych stylach wspinania klasycznego z dolną asekuracją stosowanych w skałkach przez wspinaczy krakowskich:
1. Styl, który nazwijmy umownie all free – najwyżej ceniony, polega na założeniu wszystkich lub przeważającej części istotnych punktów asekuracji w trakcie wspinaczki. Styl ten zabrania również biernego wykorzystywać punktów asekuracyjnych np. odpoczynek przy haku.
2. Styl oblężniczy – sieging, dopuszczający możliwość wycofanie się z drogi lub odpoczynek na linie po odpadnięciu prowadzącego. W pierwszym przypadku lina może być wyciągnięta lub pozostawiona w karabinkach, a także dopuszcza się zmianę prowadzącego.
3. Pre-protection czyli wspinaczka na uprzednio założonych punktach asekuracyjnych , szeroko dotąd stosowana na łatwych, standardowych drogach.

1983 - M. Gołkowski na Rysie Zegarmistrzów  fot. J. Ostaszewski - Kopia
1983 – M. Gołkowski na Rysie Zegarmistrzów fot. J. Ostaszewski

Do wymienionych kryteriów dochodzi oczywiście szereg subtelności jak uprzednia znajomość czy nieznajomość drogi, ilość punktów asekuracyjnych, a nawet estetyka wspinaczki.

Perspektywy dalszego rozwoju wspinaczki z dolną asekuracją w skałkach są właściwie jasne. Zapewne osiągnięta w stylu all free granica VI.3+ ulegnie podwyższeniu. Być może zainteresowanie zwróci się ku drogom o wybitnych trudnościach asekuracyjnych, wymagających różnorodnego sprzętu /kostki, crack-n-upy itp./ oraz niepośledniej wytrzymałości psychicznej /iluzoryczna asekuracja/. Wyodrębniać się też zaczyna styl prowadzeń nie przewidujący używania haków /same kostki i crack-n-upy/. Dotychczas zastosował go na kilku drogach Andrzej Marcisz. Ma on pewne znaczenie ze względu na dewastację skały.

Jeśli chodzi o wspinanie z asekuracją górną, to wyraźny postęp nastąpił tu w pół roku później niż przy prowadzeniach, a za pierwsze „wielkie” drogi młodej generacji można uznać Nity /VI.4/ i środek Zjazdowej Turni /VI.4-/. Trzeba też zaznaczyć, że w okresie poprzednim wszystkie dotychczasowe ekstremy jak Abazy, Sinusoida czy Kant Kuli doczekały się szeregu przejść, a ostatnio nawet prowadzeń. Stopień VI.4, jeżeli nie liczyć niektórych dróg Ryszarda Malczyka, istniał tylko nominalnie. Nikt nie określał trudności Abazego pierwotną wyceną VI.4. Nastąpiła ogromna kondensacja skali, a „modernistyczne” VI.1+ znalazło się gdzieś na poziomie „starego” VI.2+. Dopiero Prawe Nity ustanowiły „nowe” VI.4 i stały się psychofizyczną zaliczką na przyszłość.

Prostowanie Nitów /VI.4+/, Cima Grande /VI.4-/, Krakowskie Derby /VI.4-/, Rygiel /V I.4/ to osiągnięcia wiosny 1982 r. Natomiast jesień przyniosła z dawna oczekiwany stopień VI.5. Pierwszą chronologicznie drogą tej klasy były Lewe Nity, przebyte klasycznie przez P. Korczaka. Następnie padł największy problem Skałek Podkrakowskich /i chyba całej Jury – red./ Superdirettissima Sokolicy /droga Kiełkowskiego z prostowaniem/ oraz Nienasycenie. Ostatnia droga ma dotychczas jedno przejście i jej ocena może ulec zmianie.

Andrzej Marcisz w skałkach 1983 r. Fot. Jacek Ostaszewski

Dalszy rozwój wspinaczki z asekuracją górną trudno w tej chwili przewidzieć. Wspomniane przed chwilą drogi wprowadzają nową jakość poprzez ogromny ciąg trudności /od 25 do 60 m/. Wszystkie trzy są lekko przewieszonymi, wielkimi płytami. Trudności techniczne kluczowych miejsc nie odbiegają w zasadzie od tych, jakie spotykaliśmy na krótkich problemowych drogach Ryszarda Malczyka. Dlatego też właściwie nie można powiedzieć o trudnościach technicznych VI.5, lecz kondycyjno-siłowych. Drogi zamieniają się w ogromny ciąg bardzo trudnych przechwytów, które trzeba wykonywać szybko i w odpowiednim rytmie. Wymaga to, rzecz jasna, długiego „patentowania”. Tak np. pierwsze przejście Lewych Nitów zabrało łącznie 3 dni /po wiele prób dziennie/, Superdirettissimy Sokolicy także 3 dni, a Nienasycenia 2 dni. Prowokuje to wyraźne stwierdzenie: wszystko się przejść da, trzeba tylko cierpliwości.

A oto próba ujęcia w dwóch tabelkach awangardowych osiągnięć krakowskich wspinaczy w skałkach Jury Krakowsko-Częstochowskiej w latach 1981 – 1982. /Tabele można przeglądać w skanach całego numeru – www.taternicze.com/

Piotr Korczak