Nowa Fala cz.II 1983

 

Rok 1983 przyniósł w Skałkach Podkrakowskich szereg nowych rozwiązań, zwłaszcza jeśli chodzi o wspinanie z dolna asekuracją. Powoli zaczyna się ona wreszcie stawać dominującym stylem pokonywanie najtrudniejszych nawet dróg. Tendencję tę potwierdzają ostatnie przejścia. Z kolei dość liczne wypady Ryszarda Malczyka, Tomasza Opozdy, Piotra Korczaka i Mariusza Gołkowskiego oraz innych wspinaczy w Skałki Śląskie zaowocowały serią nowych dróg o wysokim stopniu trudności, a także w dokonaniu szeregu powtórzeń.

1984 - P. Korczak na Skowycie na Podzamczu - pierwsze prowadzenie Fot. J. Ostaszewski
1984 – P. Korczak na Skowycie na Podzamczu – pierwsze prowadzenie Fot. J. Ostaszewski

Znacznie zwiększyła się listę osób pokonujących drogi rzędu VI.3 i więcej. Bogdan Kaleta vel „Kali”, Krzysztof Dziubek, Tomasz Lewandowski, Andrzej Ciołkowski czy Janusz Księski mają na swoim koncie szereg ciekawych przejść, zarówno z dolną jak i z górną asekuracją. Bardzo prawdopodobnym może okazać się wkrótce fakt wchłonięcie aktualnych „kingów” przez szeroką czołówkę. Sprzyja to zaciekłej rywalizacji, której efekty są nie byle jakie.

I tak czołowym niewątpliwie osiągnięciem sezonu 1983 było przebycie z dolną asekuracją jednej z 3 dróg o stopniu VI.5, a mianowicie Lewych Nitów. Śmiałego tego wyczynu dokonał z końcem października Ryszard Kosacz, a juz w 2 dni później powtórzył go Piotr Korczak. Lewe Nity poprowadzone zostały wprawdzie przy stałych punktach asekuracyjnych i po uprzednim opatentowaniu – nie zmienia to jednak faktu, iż są one drogą wybiegającą daleko poza najśmielsze dotąd osiągnięcia skałkowej wspinaczki z dolną asekuracją. I to prawdopodobnie nie tylko w okolicach Krakowa.

Nieprzypadkowo udziałem właśnie „Kosiary” był ten sukces. Rysiek od dawna zwracał już uwagę na możliwość prowadzeń najtrudniejszych istniejących dróg, a w 1982 roku podjął niefortunnie zakończoną próbę poprowadzenia Prawych Nitów /VI.4/. Drogę tę ostatecznie przebyli z doIną asekuracją w czerwcu 1983 roku Dariusz Gołkowski i Piotr Korczak /pre-protection/, co było niejako preludium do Lewych Nitów.

1984 - M. Gołkowski na Drodze Ostapowskiego na Sokolicy, asekuruje Gerard Kowalski Fot. J. Ostaszewski
1984 – M. Gołkowski na Drodze Ostapowskiego na Sokolicy, asekuruje Gerard Kowalski Fot. J. Ostaszewski

Natomiast w listopadzie, po osadzeniu haków w wywierconych uprzednio otworach, Piotr Korczak poprowadził drogą Marcisza na Zjazdowej Turni w Doi. Kobylańskiej /VI.4-/.

Wydarzenia ta mają o tyle duże znaczenie, iż wreszcie zlikwidowana została granica między najśmielszymi drogami przebytymi „na wędkę”, a drogami poprowadzonymi z asekuracją dolną. Ekstremalne trudności i niemożność asekuracji v sposób tradycyjny, z użyciem kostek i haków, spowodowały jednakże odejście od stylu, który uprzednio zdefiniowaliśmy jako all free. Skoro jednak na zdjęciach często możemy oglądać francuskich asów z Verdon asekurujących się z gęsto osadzonych nitów, myślę, ze nie mamy się czego wstydzić. Zwrócić uwagę jednak należy na to, aby styl pre-protection nie wyeliminował podejmowania prób przeprowadzania dróg all free, jeśli istnieją takie możliwości.

Trudno omawiać po kolei cały szereg innych prowadzeń z ostatniego lata. Wspomnieć może jeszcze należy o Lewym Filarze Wielkiej Wierzchowskiej Turni ze względu na to, że osobliwością tej drogi jest wielce iluzoryczna asekuracja w środkowej części z małych kolumienek. Szczegółowy wykaz tych przejść ujęty jest w tabeli poniżej.

Nowych dróg z górną asekuracją w tradycyjnych rejonach tj. 3 dolinkach /Bolechowickiej, Kobylańskiej, Będkowskiej/ powstało niewiele, co wiąże się z ich wyeksplorowaniem. Wielkim echem odbiło się klasyczne przejście „Trwogi Ginekologa” tj. Środka Okrętu w Dol. Kobylańskiej, „odwiecznego” problemu Kaskaderów. Dokonał tego Ryszard Malczyk, który wobec braku powtórzenia prowizorycznie określił trudności na VI.4+. Prawdziwy najazd przeżyła natomiast Dol. Prądnika, a szczególnie położona w jej dolnej części potężna Skała Łaskawiec. Powstało tutaj kilka długich i pięknych dróg, z których najbardziej godne uwagi są: „Lumpenproletariat” /Piotr Korczak VI.1+/ i „Czarno Rozpacz” /Ryszard Malczyk VI.2+/.

1984 - P. KOrczak soluje Rysę Zegarmistrzów Fot. J. Ostaszewski
1984 – P. Korczak soluje Rysę Zegarmistrzów Fot. J. Ostaszewski

Odrębną historię stanowi klasyczne rozwiązanie Pochylca – wspanialej turni, sterczącej przy drodze z Ojcowe do Skały /30 m wysokości i ok. 10 m przewieszenia!/, którą K. Baran określił jako wyzwanie natury rzucone człowiekowi. Powstała tutaj we wrześniu 1983 roku droga „Odlot” /VI.4 Piotr Korczak/. Nazwa ta wskazuje na ogromne wahadła, które występują przy odpadnięciu.

Na Podzamczu powstały 3 „krakowskie ” drogi i odhaczenia. Są to „Skowyt” /VI.3+ Piotr Koprczak/ biegnący wątłą ryską, a później filarem Birowa – wprost przez przewieszkę; „Czerwone Bździągwy” /VI.4 Piotr Korczak/ czyli prawa rysa na Gołębniku /Książce/ oraz „Omma Dawn” /VI.4 Piotr Korczak/ biegnąca płytą na lewo od drogi Marcisza na tej samej skale. „Omma Dawn” jest jedną z najefektowniejszych formacji skalnych /płyta/ i prawdopodobnie obecnie najtrudniejsz drogą na Podzamczu. Trzeciego powtórzenia doczekało się „Obadi–Obada” /Tomasz Opozda/.

W Rzędkowicach padł „Krakowski Syfon” /VI.4 – Piotr Korczak/ i mniejszej rangi problemiki typu „Wiosenne Klekoty” /VI.3+/. Na Turni Lechwora Andrzej Marcisz od razu z dolną asekuracją odhaczył rysę typu „off-width.

Wobec znacznego wyeksplorowanie: podkrakowskich dolinek, wspinacze krakowscy w przyszłym sezonie częściej zapewne będą odwiedzać rozmaite rejony północnej Jury, gdzie pozostało do rozwiązania   wiele problemów, szczególnie z dolną asekuracją.

Piotr Korczak