Sardynia – wspinanie i zwiedzanie: Tomba dei Giganti, nuragi Serra Orrios i farma S’Abba Frisca
24 sierpnia 2016
0

23 maja 2016 – plan przewiduje wizytację przede wszystkim starożytnych grobowców i nuragicznej wioski Serra Orrios. Na początku jednak postanawiam odbyć małą przejażdżkę w okolice sektora Monte Bonacoa.

Znajduje się on na stokach górującego nad Cala Gonone Monte Tului (917 m) z wieżą przekaźnikową na szczycie. Prowadzi tam szeroka, bita droga, która zaczyna się przy parkingu przed tunelem pomiędzy Dorgali a Cala Gonone. Początkowo nawierzchnia jest ok i sprawnie docieramy do starego tunelu, przez  który obecnie prowadzą szlaki piesze i rowerowe. Za tunelem stan drogi stopniowo pogarsza się i w kilku miejscach można poszorować brzuchem samochodu po kamieniach, zwłaszcza na stromych zakrętach. Dlatego też przewodnik zaleca parkowanie w połowie drogi i trawers do widocznej z dale skały. Nasz mini SUV dzielnie wydrapuje się na przełącz, skąd roztacza się wspaniały widok na najbliższą okolicę z Monte Bonacoa na pierwszym planie. Rejon wygląda zachęcająco zwłaszcza, że ściany wspinaczkowe są do 13-tej skryte w cieniu.

Następnie jedziemy do tzw. Tombe dei Giganti na mapach oznaczonych jako S’Ena’e Thomes. To jakieś 20 km jazdy na północ od Dorgali. Parkuje się przy drodze obok tablicy i po prostu wchodzi na teren rezerwatu przez nie zamkniętą bramę w ogradzającej siatce. Dalej maszerujemy ok. 1 km wyraźną ścieżką przez malownicze przestrzenie otoczonego górami płaskowyżu i w końcu osiągamy grobowiec sprzed prawie 3 800 lat. Robi spore wrażenie – warto tu było przyjechać.

Kolejny cel to wspomniana w tytule nuragiczna wioska Serra Orrios. Leży bliżej Dorgali niż Tombe dei Giganti, przy samej szosie. Trzeba opłacić wstęp i można zacząć samodzielne zwiedzanie. To stanowisko jest bardziej rozległe niż Barumini, mury też znacznie niższe, po prostu inne.

Wracając zaglądamy do znanej już nam z widzenia farmy-muzeum S’Abba Frisca. Leży niedaleko groty Ispinigola, kiedyś była porzuconą wiejską zagrodą z dala od turystycznych szlaków. 12 lat temu kupili całą posiadłość pasjonaci sardyńskiej kultury i zaczęli organizować tu mały  skansen i muzeum lokalnego rolnictwa. Miejsce jest urocze, tryskające źródło, ciekawe rośliny, sporo eksponatów – widać pasję i pracę właścicieli. Jeśli mamy czas warto wpaść na mały relaks, za  który niestety musimy trochę zapłacić.

K. Baran