Dwoista Turnia – lewy wierzchołek – ściana zachodnia
20 grudnia 2023
0

Od publikacji topo północnej ściany lewego wierzchołka Dwoistej Turni minęło już wiele tygodni. Zapowiadałem wtedy rychły opis następnych sektorów tej skały zakładając, że do ich zakończenia zostało niewiele pracy. Ściana zachodnia, bo na nią przyszła kolej, była już właściwie skończona i pozostawał jeden, no może dwa dni uzupełnień. Tymczasem zdałem sobie sprawę z faktu, że ograniczająca ją z prawej Dwoista Depresja jest ciągle pełna ziemi i kamieni. Co gorsza, ściana na prawo od niej była tylko wstępnie oczyszczona i czekała nas ciężka praca nad jej ostatecznym oszlifowaniem, a to oznaczało powtórne zasypanie praktycznie całej Depresji.
W końcu wraz z Andrzejem Formą uporaliśmy się z oczyszczeniem ściany, ale depresja została kompletnie zagnojona i – na szczęście – w ostatnim dniu przed początkiem jesiennych deszczy udało mi się ją odsłonić. To było trzecie poważne czyszczenie tego fragmentu Dwoistej Turni i mam nadzieję, że ostatnie. Nie mniej jednak wiem, że na wiosnę będzie tam trzeba zjechać jeszcze raz i wypucować tę formację na błysk.
Dwoista Depresja to było istne pandemonium i jednocześnie klucz do nowego otwarcia całej Dwoistej Turni, a jej oczyszczenie determinowało wszelkie prace ekiperskie na przylegających ścianach. Dzięki temu tym razem nie przybyło zbyt wiele nowych pasaży, ale te istniejące uzyskały nowy blask i z pewnością będzie to jedno z bardziej popularnych miejscówek w całej Dolinie. Skała ciekawa, dużo dróg i ten łatwy dostęp, wprost z dna doliny…
Jak zwykle staram się zawrzeć garść uwag o historii eksploracji opisywanego rejonu. Tym razem jednak, za namową Andrzeja Mirka, postanowiłem informacje z tym związane zamieścić w topo, przy opisie poszczególnych dróg. W tym ogólnym wprowadzeniu podaję jedynie najbardziej istotne fakty.
Pierwszą drogą w tej części ściany była Dwoista Depresja, z pewnością przebyta już przez Pokutników, ale jakimś trafem nie znalazło to odnotowane w przewodniku A. Dobrowolskiego i K. Paszuchy. W latach 70-tych od czasu do czasu zapewne ktoś ją przechodził, oczywiście z dolną asekuracją. Muszę przyznać, że nie doceniłem trudności dolnej ścianki wejściowej, a może były tam jakieś nieistniejące dzisiaj chwyty czy krzaki. I tak stanęło na trójce, a ta wycena jest do dzisiaj powielana, podczas gdy jest to solidna piątka.
W roku 1969 Rysiek Malczyk dokonał wędkowego przejścia Rysy Głównej i w tamtym czasie było to jedno z trudniejszych, choć niezbyt popularnych odhaczeń Rika. W 1970 inny Kaskader czyli Witold Sas-Nowosielski zrobił na wędkę przewieszkę na lewo od Głównej Rysy, (w poniższym topo to droga numer 13) kończąc swą wspinaczkę górną częścią obecnej drogi nr 16. Niezwykle ważnym wydarzeniem było przejście Rysy Głównej z dolną asekuracją w 1979 roku. Dokonał go w prawdziwie tatrzańskim stylu Tomasz Opozda wespół ze Zdzisławem Sedlakiem i aż czasu do osadzenia ringów wyczyn ten nie doczekał się powtórzenia.
Pierwsi ekiperzy pojawili się w tej części Dwoistej Turni w 2016 roku i był to – tak jak na ścianie północnej – Andrzej Dobrzański vel Anglik z towarzyszami i obili wtedy dolne partie Dwoistej Depresji. W 2017 M. Hebda i R. Nowak wytyczyli kilka potencjalnie ciekawych dróg pomiędzy Główną Rysą a Dwoistą Depresją. Niestety, ze względu na słabe wyczyszczenie dolnych i górnych partii ściany nie widziałem tam do tej pory żadnych wspinaczy. Mam nadzieję, że teraz będzie inaczej, bo po ostatnich pracach sytuacja jest diametralnie różna.
Na koniec kilka uwag technicznych. Stanowiska zjazdowe zostały osadzone wysoko pod granią i wyposażone w karabinki zjazdowe, a punkty asekuracyjne starych dróg pozostały bez zmian. Niestety nie zdążyłem zawiesić kolorowych markerów na ringach. Nie wszystkim ta metoda nawigacji się podoba, ale w gmatwaninie dróg, z jaką mamy tu do czynienia uważam, że są one niezbędne. To nie jest sektor dla koneserów, są tu łatwe drogi, a te cieszą się popularnością raczej wśród początkujących wspinaczy, dla których orientacja w ścianie to często duże wyzwanie.

Tym razem całe żelazo użyte do ubezpieczenia tego sektora zostało pochodziło z funduszy prywatnych. Na kolejne partie Dwoistej Turni czeka poważny zapas ringów i stanowisk z puli Naszych Skał.

Lewy wierzchołek – ściana zachodnia TOPO

13. Projekt, VI.2 (?), bez koloru.
Drogę tę zrobił na wędkę Witold Sas-Nowosielski już w 1970. Było to bardzo typowe przejście rozpoczynającej się wtedy złotej ery Kaskaderów – czarna przewieszka z licznymi, dużymi, ale kruchymi klamami. Z pewnością musiał je powtórzyć Rysiek Malczyk, wszak mocno wtedy rywalizowali z Wiciem i pokonanie dróg rywala było obligatoryjne. Nie mniej jednak, kiedy ja nieco później zabrałem się na serio za wspinanie skałkowe, droga ta była już mocno zapomniana. W międzyczasie przybyło wiele bardziej interesujących pasaży i nikt nie zawracał sobie głowy powtarzaniem rozpadających się rzęchów. W przewodniku Skałki Podkrakowskie tom. 1 z 1983 roku trudności opisane są na VI.1, ale z pewnością była to zaniżona wycena. Dzisiaj kruszyzna nie jest mniejsza i projekt ten wzmiankuję nie ze względu na jego wartość, lecz jedynie jako ciekawostkę historyczną. Poza tym, biorąc pod uwagę istniejącą linię, ringów trzeba go było uwzględnić dla lepszej orientacji w ścianie.
14. Główna Rysa, VI.1+, czarny, 5 ringów potem możliwość kontynuowania wspinaczki na szczyt sąsiednimi, znacznie łatwiejszymi drogami; z górną asekuracją Ryszard Malczyk, 1969; z dolną asekuracją Tomasz Opozda, Zdzisław Sedlak, X 1979.
To może mało efektowna i nieco zapomniana, lecz z pewnością jedna z historycznych dróg nie tylko w Dolinie Kobylańskiej, lecz w ogóle w Skałkach Podkrakowskich. Przypomnę, że przełomem we wspinaniu w naszym rejonie był rok 1968, kiedy to Rico odhaczył – oczywiście na wędkę, bo tak wtedy to się robiło – Dupę Słonia, Rotundę i Sępią Basztę. Główna Rysa nie może konkurować z tymi klasykami, ale jej trudności były porównywalne. Zapewne w roku 1969, kiedy Rico ją robił, nie było w Polsce innych wspinaczy, poza nim i Witkiem, zdolnych do pokonywania takich trudności.
Poza tym chciałbym zwrócić uwagę na fakt przejścia Głównej Rysy z dolną asekuracją w 1979 roku. Tamtego lata Tomek Opozda zaliczył spektakularną serię przejść w tym stylu z Lewym Świecznikiem na Sokolicy na czele (VI.3). Młodszym kolegom zwrócę przy okazji uwagę na fakt, że nie znaliśmy jeszcze wszechobecnych dzisiaj ringów. Wspinając się Tomek dźwigał ze sobą młotek, haki i nieliczne kości, które wtedy nie były jeszcze w tak powszechnym użyciu, jak dzisiaj.
15. Znamiona wysiłku tlenowego, VI.2+, bez koloru, krucho, 3 ringi, potem kontynuacja wspinaczki dowolną drogą powyżej; M. Hebda, R. Nowak, 2017.
16. Jej Dwoistość, V+, czerwony, 11 ringów plus stan; Krzysztof Baran, Andrzej Mirek, X 2023.

Ta droga to – jak dotąd – moje największe pozytywne zaskoczenie na Dwoistej Turni. Jej najwyższą część z górną asekuracją pokonał w 1972 Witold Sas-Nowosielski, przy okazji wędkowego przejścia obecnego projektu nr 13. Dziesięć lat później, w 1982, w tym samym stylu przeszedłem całość drogi, mniej więcej w jej obecnej postaci. Piszę mniej więcej, bo była ona bardzo zarośnięta, pełna kruszyzny i trudno mówić o pełnej zbieżności linii tamtego przejścia z obecnym przebiegiem drogi.
Czyszczenie Jej Dwoistości, szczególnie górnych partii to była długa i niewdzięczna robota, która zajęła mi kilka dni ciężkiej pracy. Początkowo nie przykładałem wielkiego znaczenia do tego fragmentu Dwoistej Turni. Jednakże w miarę obniżania się i odsłaniania kolejnych partii skały zacząłem wyczuwać coraz większy potencjał przyszłej drogi. W pełni dostrzegliśmy go wytyczając z Andrzejem Mirkiem linię ringów i oczywiście w czasie w pierwszej wspinaczki. Droga jest bardzo urozmaicona, długa, relatywnie lita i z pewnością stanie się jednym z klasyków Doliny Kobylańskiej.
17. Spotkanie Autorów, V, zielony, 10 ringów plus stan; Krzysztof Baran, 1982.
Spotkanie autorów to kolejne udane objawienie na ścianie zachodniej Dwoistej Turni. Droga jest kombinacją fragmentów przechodzonych w różnych latach czy stylu i – aby dobrze opisać historię jej zdobywania – muszę się trochę rozpisać. Zacznijmy od wejścia w drogę – pokrywa się ono z dolną ścianką Dwoistej Depresji, przechodzoną już zapewne w 50-latach XX wieku. Pamiętam, że w czasie przygotowywania do druku I tomu Przewodnika po skałkach Podkrakowskich w lecie 1979 r. zaglądnąłem bez asekuracji do Depresji i znalazłem tam starą pętlę wykonaną z tzw. zjazdówki.
Kolejna część drogi to skośny trawers wyprowadzający do podstawy górnego kominka. W 1979 roku przeszedłem go na wędkę, omijając w ten sposób Główną Rysę, która oczywiście leżała poza moimi możliwościami. Z kolei wspomniany wcześniej górny kominek częściowo został przebyty przy okazji przejść Głównej Rysy. Piszę częściowo, bo w tamtych czasach w połowie kominka wychodziło się w prawo i kontynuowało wspinaczkę w linii dzisiejszego Antyoksydanta. Zresztą w naszym starym przewodniku i także u G. Rettingera tak właśnie jest usytuowana ta droga.
W roku 1982 przeszedłem z dolną asekuracją całą drogę według jej obecnego przebiegu. Trudności górnego kominka były chyba nieco mniejsze niż dzisiaj, a to za sprawą zaklinowanych tam kamieni, pracowały jako dodatkowe chwyty i stopnie, ale służyły też do zakładania, wątpliwej zapewne jakości,  przelotów. Już wtedy sporym problemem były krzaki dzikiej róży, które w następnych latach tak się rozwinęły, że praktycznie zablokowały możliwości wspinania.
We wrześniu 2023, wraz z Marcinem Taczałą, zaczęliśmy odsłanianie górnych partii ściany zachodniej. Pracę tą – często z kilofem w ręku – kontynuowałem przez kilka następnych dni, a największym wyzwaniem było oczyszczenie tego górnego kominka. W końcu udało się i pojawiła się kolejna ładna, ciekawa i urozmaicona droga, której popularność jest raczej przesądzona.
17a. Wariant, V. Bardzo ciekawe rozwiązanie – po wejściu w górny kominek wpinamy się w pośrednie stanowisko na drodze nr 18 (Antyoksydant), przewijamy na filarek i kontynuujemy wspinaczkę do właściwego stanowiska zjazdowego.

18. Antyoksydant, V+, żółty, 9 ringów plus stan; M. Hebda, R. Nowak, 2017, przedłużenie drogi Krzysztof Baran, X 2023.
Kolejna droga z kategorii „objawień” w tej części Dwoistej Turni. Wytyczona w 2017 roku, ale pomimo dużego potencjału była zapewne odwiedzana sporadycznie – ja aż do teraz nie widziałem tam żadnego wspinacza. Powody tego stanu rzeczy były identyczne jak na całej skale czyli zarośnięcie, częściowa kruszyzna, a na dodatek relatywnie nisko osadzone stanowisko ograniczające długość drogi. Obecnie, po oczyszczeniu dolnych partii oraz skały powyżej dotychczasowego stanowiska, uwidoczniła się w pełnej krasie uroda tego pasażu. Z pewnością będzie tam duży ruch wspinaczkowy.
Asekuracja na Antyoksydancie pozostała bez zmian, dodany został jedynie nowy ring na przedłużeniu drogi, no i oczywiście zainstalowane nowe stanowisko zjazdowe, które obsługuje zresztą dwie następne drogi. „Stary” łańcuch pozostawiłem, ale tak naprawdę pełni on w tej chwili funkcję punktu asekuracyjnego i należałoby go po prostu wyciąć. O tym jednak niech decydują autorzy drogi.
19. Antydepresant, VI.1, niebieski, 9 ringów plus stan; M. Hebda, R. Nowak, 2017, przedłużenie drogi Krzysztof Baran, X 2023.
Historia tej drogi jest identyczna z poprzednią. Wytyczona też w 2017 roku, kompletnie zapomniana i na dodatek miała wspólne stanowisko z Antyoksydantem, co czyniło ją faktycznie krótkim wariantem do tamtego pasażu. Obecnie, po oczyszczeniu całej płytki, dodaniu ringów i wyprowadzeniu do górnego stanowiska uwidoczniła się w pełnej krasie uroda tego pasażu – popularność gwarantowana.
20. Dwubiegunówka, VI, biały, 9 ringów plus stan; M. Hebda, R. Nowak, 2017.
Poza wymianą górnego stanowiska i oczywiście dokładnym oczyszczeniu droga nie przeszła żadnych zmian.
21. Dwoisty boulder, VI+ , żółty, 9 ringów plus stan; Krzysztof Baran, Andrzej Mirek, X 2023.
Początkowo nie zamierzałem zabierać się za ten zakątek, ale ze względów estetycznych postanowiłem go jednak oczyścić. Wtedy też stwierdziłem, że sugestia 2 projektów w tej części ściany zawarta w przewodniku G. Rettingera była sensowna. I tak powstała ta droga, której esencją jest jeden trudny ruch na startowej ściance.
22. Angielska Forma Barana, V, czarny, 11 ringów plus stan; Krzysztof Baran, Andrzej Dobrzański, Andrzej Forma, Ryszard Łysakowski, Jacek Skrzyszowski, 2016 i 2023.
Historia powstawania tej drogi to dobra ilustracja dziejów eksploracji Dwoistej Turni. Częściowo już o tym pisałem przy okazji uwag na temat Spotkania Autorów. Dolna część została obita przez zespół Anglika czyli A. Dobrzańskiego w 2016 roku i przedzierała się przez liczne trawniki i krzaki. Ekiperzy nadali jej nazwę Dwoista Depresja i pod tą nazwą jest opisana w przewodniku Jura Południowa. Jednakże tak poprowadzona linia nie prowadziła właściwą depresją, lecz jej lewym skrajem. Kończyła się stanowiskiem w górnej przewieszce, bo wyżej wspinaczka była po prostu niemożliwa, a to ze względu na potężne zarośla, głównie leszczyny.
Zresztą niewiele lepiej było poniżej stanowiska. Jak już we wcześniejszym tekście wspominałem, nie słyszałem o jakimkolwiek przejściu tej drogi, a jedynie o 2 nieudanych próbach zakończonych wycofem! Powodem tych niepowodzeń były potężne krzaki dzikiej róży, uniemożliwiające wspinaczkę. W lecie 2023, z wydatną pomocą Andrzeja Formy, zabrałem się za czyszczenie Depresji na całej jej długości. Był to warunek niezbędny do uprzystępnienia ścian zarówno z lewej, jak i z prawej strony tej formacji. Jednym z rezultatów tej tytanicznej wręcz pracy było wydłużenie i wyprowadzenie na grań szczytową drogi Anglika i towarzyszy. Stąd nazwa tego pasażu Angielska Forma Barana, który jest najłatwiejszym i chyba najdłuższym w tej części Dwoistej Turni.

Tekst i zdjęcia Krzysztof Baran